Forum www.kobietybi.fora.pl Strona Główna www.kobietybi.fora.pl
Kobiety Bi miejsce spotkań
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Poliamoria

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kobietybi.fora.pl Strona Główna -> Artykuły
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
majka




Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 619
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 41 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:57, 16 Sie 2015    Temat postu: Poliamoria

[link widoczny dla zalogowanych]
Co o tym Sądzicie ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Pon 9:41, 17 Sie 2015    Temat postu:

Bardzo adekwatne do dzisiejszego konsumpcjonizmu, powierzchowności relacji i wszechobecnego hedonizmu. Ma być ładnie, przyjemnie i bezstresowo. A jak nie jest - koniec związku, układu, czy jak to nazwać. Myślę, że już wkrótce małżeństwa też będą li i jedynie umową na czas określony Razz
Może tak trzeba. Może człowiek to istota powierzchowna, samolubna i niezdolna do monogamii, a bycie 'ponad' proste instynkty stanie się wyrafinowanym hobby tylko dla pasjonatów. Może setki lat rozwoju wewnętrznego to ślepa uliczka, a powinniśmy byli zostać w jaskiniach i parzyć się zbiorowo. Tylko z jakiegoś powodu zapragnęliśmy uporządkować nasze instynkty. Z jakiego?
I dlaczego ewolucja zatacza koło?..

I nie ukrywam, że jest w poliamorii coś kuszącego, bo któż by nie chciał żyć łatwo, przyjemnie i ciekawie. Ja też. Tyle, że moja ... hm... konstrukcja duchowa by tego raczej nie dźwignęła. Już samo bycie bi obciąża mnie w wystarczającym stopniu.
Może nieszczęśliwie utknęlam gdzieś na średniej półce ewolucji, między prymitywnym instynktem, a totalnym oświeceniem... Laughing
Powrót do góry
shade




Dołączył: 22 Cze 2014
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 84 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:23, 17 Sie 2015    Temat postu:

Furia Jen napisał:
Tylko z jakiegoś powodu zapragnęliśmy uporządkować nasze instynkty. Z jakiego?

Z tego co wiem to zaczęło się w momencie, gdy pierwsi ludzie zaczęli prowadzić osiadły tryb życia. Wcześniej, jako koczownicy, nie posiadali ani majątków, ani — w związku z tym — żadnej spuścizny pokoleniowej, która potrzebowałaby konkretnych dziedziców. W momencie natomiast, gdy jeden Franek ogarnął wyrabianie narzędzi, a drugi Józek wyhodował sobie 4 kózki, zaszła potrzeba rezerwowania swojego terenu i niechęć do dzielenia się własnymi osiągnięciami. Komu oddać własne osiągnięcia, jak nie własnej spuściźnie? Smile

Stąd już prosta droga do monogamii i jego "uprawnienia", czyli małżeństwa. Monogamia w pierwszej definicji była rezerwowaniem przez faceta danej kobiety — tak, aby mieć pewność, że dzieci, które będzie rodzić, będą tylko i wyłącznie jego, że jego spuścizna pozostanie JEGO. To spora odmiana w stosunku do poprzednich ustrojów, kiedy dzieci były płodzone stadnie i kiedy kobiety opiekowały się nimi stadnie, podczas gdy faceci polowali. Jako taka monogamia przyniosła więc także kobietę pierwszą emancypację — co prawda nadal musiała zajmować się dziećmi, ale przynajmniej już tylko swoimi Smile

Przez lata małżeństwa działały jako instytucje zaaranżowane. Utrzymanie wierności aż do śmierci wymagało relatywnej dawki pogodzenia z losem, minimum sympatii do partnera/ki i braku dostępnej dziś wiedzy medycznej. Średnia życia w średniowieczu wynosiła ok. 30-40 lat. Czy to nie jest czas, kiedy większość pań z tego forum zorientowała się, że mąż to była pomyłka i/lub to nie wszystko, czego chcą od życia? Smile I ja musiałabym pomału przyzwyczajać się do piachu.

Problemy z małżeństwem, jego stabilnością, a potem ze stabilnością pozamałżeńskich związków zrodziły się i z "długowieczności" i z koncepcji małżeństw z miłości. Nie jest możliwym całe życie kochać kogoś tak samo intensywnie, zawsze czuć ten sam popęd, tę samą troskę, nie mieć załamania cierpliwości — a w rezultacie także wierności jednej bądź obu stron.

Tyle się dowiedziałam z różnych źródeł, a ostatnio z książki "Supermenki". Bardzo polecam, lektura trochę niełatwa, ale b. dobrze wyłożono tam położenie kobiety w świecie z uwzględnieniem rewolucji, które przeleciały przez ludzkość od czasów wynalezienia ognia Wink

Co do poliamorii to przecież nie przymus bycia w kilku związkach, tylko umiejętność Wink predyspozycja Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez shade dnia Pon 14:25, 17 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Pon 14:27, 17 Sie 2015    Temat postu:

No właśnie... z różnych źródeł. Fakty, fakty, fakty...
A co myślisz Ty, shade? Jaki masz stosunek do poliamorii? Czy odnalazła byś się w takim układzie?
Powrót do góry
shade




Dołączył: 22 Cze 2014
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 84 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:31, 17 Sie 2015    Temat postu:

Ja uważam, że jesteśmy zwierzętami i podobnie jak zwierzęta potrzebujemy miłości.

I podobnie jak dzieci boimy się, że jeśli nie będziemy mieli kogoś na wyłączność, przegramy z "kimśtam". Albo że ten "ktośtam" prędzej czy później będzie chciał zaklepać daną osobę tylko dla siebie.

Szarżujących monogamistów postrzegam jako wiecznie wrzeszczące, kilkumiesięczne berbecie, które wpadają w panikę, kiedy "mama" znika im z pola widzenia.

Rezerwuję sobie prawo do obdarzania uczuciem kilku osób, nawet, jeśli w praktyce mogę być w związku wyłącznie z jedną. Jeszcze tego brakowało, żeby mnie ktoś o myślozbrodnię posądzał Wink

Poza tym każdy mój związek powstawał "na wniosek" tej drugiej strony. Nie w tym rzecz, że ja nie chciałam — ja po prostu nie potrzebowałam formalizowania tej znajomości w jakikolwiek sposób. Nie odczuwałam lęku. Jeśli tęskniłam, dzwoniłam do tej osoby, spotykałam się z nią lub nawet sypiałam, tak po prostu. Ale teraz też jest mi ok. Nie wiem, po prostu to chyba nigdy nie była dla mnie najważniejsza rzecz w życiu, ta cała miłość, związki itd. Smile jakkolwiek jest, dopóki jest ok, jest ok.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez shade dnia Pon 14:34, 17 Sie 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Pon 14:37, 17 Sie 2015    Temat postu:

'Ja, przyznam, czasem słabo ogarniam sytuację, gdy widzę, że Moja traktuje np. swoją koleżankę z większą serdecznością niż mnie' - napisałaś te słowa kilka dni temu...
Czy swojej partnerce też dajesz prawo do kochania kilku osób?.. Wink
Powrót do góry
shade




Dołączył: 22 Cze 2014
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 84 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:09, 17 Sie 2015    Temat postu:

Tak, pod warunkiem, że nie zaniedbuje w ten sposób mnie. Ranienie wielu osób przez manię posiadania to zachłanność...

Ja nie potrzebuję 100% uwagi. Wystarczy mi 5%, jeśli ona nie chce dawać więcej, ale niech będzie dla mnie miła, a nie chamska. Kiedy widzę, że jest dla mnie cały dzień niemiła i ma do mnie tysiące uwag, a nagle rozpromienia się, jak przychodzi jej koleżanka, to robi mi się po prostu przykro.

Zastanawiam się po prostu, czym sobie zasłużyłam na coś takiego. Skoro — jak ona mówi — "ona po prostu taka jest", to dlaczego to jej "takie bycie" rezerwuje dla mnie? A to "nietakie bycie", które jest dużo mniej obciążające psychicznie, a wręcz wspierające, dla innych?

Poza tym mam gorzki posmak jej zazdrości w ustach ilekroć to mnie ktoś odwiedza bądź ja gdzieś wychodzę. Izoluje się, nie rozmawia ani ze mną, ani z tymi osobami, zdarza się, że wychodzi z przytupem. Czasem za nią pójdę, a czasem tylko czekam, aż jej przejdzie, bo naprawdę... ręce opadają... w ten weekend miałam urodziny, odwiedziły mnie 3 osoby, z dwiema innymi widziałam się poza domem. Od piątku do niedzieli miała epickiego focha, przez którego nie szło się przebić.

To jest po prostu nierówne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez shade dnia Pon 15:12, 17 Sie 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kafka




Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 619
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:26, 17 Sie 2015    Temat postu:

Czytając ten artykuł i historie tych kilku osób, miałam wrażenie, że czytam fragmenty scenariusza filmu Woody’ego Allena. Ćwierć bajkowe, ćwierć realne, ćwierć idealistyczne i ćwierć ironiczne. Niewątpliwie scenariusz na ciekawy film…

Odpowiedziałam sobie na dwa różne pytania: czy chciałabym stworzyć taki układ i czy chciałabym stać się częścią już istniejącego. W obu przypadkach odpowiedź jest jedna – nie. Zwyczajnie dlatego, że nie potrzebuję mnożyć swoich uczuć, ani dostawać ich pomnożonych ilości.
Co do opozycyjnych zatwardziałych monogamistów, którzy potrafią z powodzeniem żyć w jednym związku całe życie i kochać wyłącznie jedną osobę (a to możliwe bez krztyny zaborczości) – szczerze podziwiam. Poliamorię za to widzę jako ciekawostkę przyrodniczą, po prostu nie odnalazłabym się w niej. W jakimś sensie czułabym, że to iluzja, filmowy scenariusz zdolnego scenarzysty. Fabryka czekolady, gdzie najpierw można się zachwycić, potem zdezorientować, na koniec zemdlić nadmiarem słodyczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hellada




Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 5004
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 92 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kosmos ściślej Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:44, 17 Sie 2015    Temat postu:

Jestem w relacji poliamorycznej i nie przeszkadza mi to. Moja kobieta kocha też inną kobietę i nie wzbraniam jej tego. Traktuję to jako rozszerzanie miłości. Nie wymagam, by kochała tylko i wyłącznie mnie. Może kochać też inną osobę i dzielić z nią intymność. Wolę, by była ze mną z własnej woli niż żeby zmuszała się do bycia ze mną lub by mi się jakoś przypodobać.
Znamy się we trójkę, lubimy się i szanujemy.

Podstawą takich mnogich relacji jest brak zazdrości, co zostało podkreślone w artykule. Potwierdzam, gdyby był choć cień zazdrości, ta relacja by się między nami nie udała.

Można kochać więcej osób. Też tego doświadczyłam i nie trzeba do tego żyć wspólnie pod jednym dachem. Miło jest, gdy można, nie zawsze się to udaje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gabrielle




Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 311
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mazowsze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:16, 20 Sie 2015    Temat postu:

Hmm... to jest dla mnie najbardziej delikatna część bycia bi. I najbardziej niepokojąca. Powiem szczerze, że chociaż jestem z niepełnej rodziny i standard 'tatuś+mamusia+dziecko+pies' od dawna nie jest świętością, 'jestem bogiem zazdrosnym' (cytując znany tekst). Nawet w kumpelstwie. Ergo musiałabym trochę przemontować postrzeganie, żeby nie odczuwać tego jako zagrożenia dla mojego JA. Wszystkie moce buddyzmu niech przybędą...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gabrielle dnia Czw 9:20, 20 Sie 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kobietybi.fora.pl Strona Główna -> Artykuły Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin