Forum www.kobietybi.fora.pl Strona Główna www.kobietybi.fora.pl
Kobiety Bi miejsce spotkań
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dzieciństwo i relacje z rodzicami

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kobietybi.fora.pl Strona Główna -> Artykuły
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kafka




Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 619
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:02, 13 Lut 2015    Temat postu: Dzieciństwo i relacje z rodzicami

"Mam 34 lata, wychowałam się w rodzinie dysfunkcyjnej. Nie akceptowałam ani metod wychowawczych, ani podejścia do życia moich rodziców. Lgnęłam do innych rodzin - szczęśliwych, z wzorowymi rodzicami. Takich rodziców pragnęłam, marzyłam, żeby mnie przygarnęli, adoptowali... by zastąpili tych, których mam.

Gdy stałam się osobą formalnie dorosłą zajęłam się swoją emocjonalnością – korzystałam z pomocy psychiatry i psychologa, ale przerwałam te spotkania i postanowiłam samodzielnie pracować nad sobą. To była błędna decyzja, bo od lat stoję w miejscu. Z pomocą specjalistów uświadomiłam sobie swoją krzywdę. To, że przeszłość nie jest obojętna dla teraźniejszości, że przenika moje „dzisiaj”. Przez długie lata uważałam, że po tym, co przeszłam, mam prawo otwarcie mówić innym ludziom niemiłe rzeczy, być opryskliwa, obrażać się o drobiazgi. Każde moje zachowania raniące innych tłumaczyłam ciężkim dzieciństwem, tym, że gdyby ktoś przeżył to, co ja, też by się tak zachowywał.

Niedawno okazało się, że koleżanka z pracy miała równie ciężkie dzieciństwo jak moje, a mimo to jest radosna i optymistyczna, cierpliwa i pobłażliwa dla innych. Zastanawiam się, co jest nie tak. Czemu tak się różnimy? Czemu ja ciągle rozpamiętuję swoje krzywdy i powołuję się na nie zawsze, kiedy nadarza się okazja, tłumaczę nimi swoje zachowania, a moja koleżanka podchodzi do sprawy zupełnie inaczej? Ja ciągle użalam się nad sobą i oczekuję, że i inni użalą się nade mną, a ona tego nie robi. Owszem, ma świadomość krzywdy z dzieciństwa, ale poszła krok dalej – nie rani ludzi, liczy się z ich uczuciami. Ona wierzy w to, że dziecko tkwi w jakimś schemacie póki jest dzieckiem, a osoba dorosła może z tym zrobić, co chce, może się z niego wyrwać i kreować własne życie."



Ten cytat jest listem, opublikowanym w jednym z magazynów psychologicznych. Pod wieloma zdaniami mogłabym się podpisać i być może wiele osób również odnajduje w tej historii siebie, choćby tylko częściowo.

W kilku tematach tu na forum pojawiały się i pojawiają czasem między wierszami odniesienia do tego, jakie znaczenie i wpływ na dorosłe życie ma nasze dzieciństwo. Od niedawna sama zaczęłam sobie lepiej zdawać sprawę z mechanizmów, które w sobie uruchamiamy powielając rodzinne schematy... Albo to, kim teraz jesteśmy siłą rzeczy urosło na gruncie naszych relacji z rodzicami. Mam na myśli zarówno pozytywne jak i negatywne skutki, w zależności też od tego jak funkcjonowały nasze rodziny, jakich mamy/miałyśmy rodziców.

Patrząc wstecz na moje dzieciństwo zdałam sobie sprawę jak bardzo nasiąknęłam przez lata przeróżnymi lękami i brakiem poczucia bezpieczeństwa, co skutecznie odbija się na mnie do dzisiaj. Także, a może zwłaszcza w relacjach uczuciowych z innymi ludźmi. Im lepiej zdaję sobie z tego sprawę, tym łatwiej jest mi się "naprawiać", choć myślę, że to ciągle jeszcze długi proces.

Zastanawiam się, jaki Waszym zdaniem wpływ i skutki w dorosłym życiu miały/mają relacje z rodzicami? Jak wyglądają/wyglądały Wasze relacje? Czy rozliczając się z przeszłością przeważa żal, złość, zrozumienie czy jeszcze inne uczucia?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czekam42




Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 289
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:58, 13 Lut 2015    Temat postu:

Czytamy ten sam magazyn psychologiczny Kafko - ten tekst mnie również zatrzymał i skłonił do refleksji...

O moich relacjach z rodzicami mogłabym napisać książkę. I byłaby chyba jeszcze mniej optymistyczna niż ta którą już popełniłam Rolling Eyes
Ale nie chcę się teraz nad tym rozwodzić. Faktem natomiast jest to, że pomimo wewnętrznych bardzo silnych postanowień i deklaracji by nie powielać złych, szkodliwych wzorców - zarówno na płaszczyźnie wychowawczej jak i w relacji w swoim związku nie udało mi się niestety tego uniknąć. I o ile w stosunku do siebie jako Mamy mam sobie dużo mniej do zarzucenia, to już jako partner życiowy wniosłam całe naręcze fatalnych cech i zachowań które w dużej mierze są następstwem tego co otrzymałam (a raczej NIE otrzymałam) jako dziecko.

Osobiście uważam, że to cud, że mój facet nadal ze mną wytrzymuje.
Całe zło jakie spotkało mnie na linii córka- ojciec, pomimo na prawdę sporego wglądu w siebie, dystansu i podjętej swego czasu terapii, odbijało i odbija się nadal właśnie na mężu.
Do dziś są sytuacje w których na zasadzie skojarzeń (błędnych) z automatu następuje przeniesienie i w miejscu mojego R. "widzę" ojca, w głowie i w sercu uruchamiają się takie emocje jakich nie powstydziłby się seryjny morderca. Po latach starań i pracy nad sobą uzyskałam tyle, że umiem chować to w sobie i nie napadam na Bogu ducha winnego męża, z resztą On od dawna wie skąd i dlaczego takie moje reakcje.
Podsumowując mój i tak za długi wywód - wpływ moich relacji z rodzicami na moje obecne żcie -głównie niszczący, a rozliczyć się z przeszłością nadal do końca mi się nie udało. Uczucia dominujące kiedy o niej myślę? Niezmiennie niestety - bezsilny wqrw.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna
Gość






PostWysłany: Sob 7:38, 14 Lut 2015    Temat postu:

Kafka wywołałaś wilka z lasu Wink Kiedy zobaczyłam ten temat od razu pomyślałam, że można go śmiało połączyć z tematem: tworzenie udanych związków Wink. Przypomniało też mi się zdanie: być człowiekiem, to być pięknie niedoskonałym.

Wiem jaki wpływ miała na moje zycie moja rodzina, kocham ją i mogą zawsze na mnie liczyć, ale nie pozwalam im wtrącać się w moje zycie. Zrobiłam w życiu kilka rzeczy wbrew mojej rodzinie, bez ich akceptacji i wiedzy. Po fakcie powiedziałam im, zawsze wtedy dostałam, gromy na swoją głowę :wink. Dlatego teraz robię to, co uważam za słuszne i nie przejmuję się ich opinią. Oni nie przezyją za mnie życia, a ja za nich.

Moi rodzice to starsi ludzie i teraz tylko pragnę, aby mieli spokojną, dobrą starość. Wybaczyłam im wszystko. Jestem szczególnie bardzo podobna do mojego ojca, to pewnie też po nim dostałam w genach zamiłowanie do kobiet Wink.

Kiedy ostatnio zachorowała moja mama przestraszyłam się. Kiedy widziałam ją w szpitalu taką bezbronną, taką trochę jak dziecko, chciało mi się płakać. Dlatego w moim przypadku naprawdę uważam, że teraz jakieś wyciąganie upiorów z przeszłości nie ma sensu. Obiecałam sobie tylko, że jeśli moi rodzice będą żyć poznają kobietą, z którą zamieszkam.


Ostatnio zmieniony przez Anna dnia Sob 7:47, 14 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Sob 10:37, 14 Lut 2015    Temat postu:

Dzieciństwo...
Moje było przeciwieństwem normalności.
Pół życia walczyłam z demonami przeszłości, zagłębiałam się w swoje nieszczęście, afiszowałam bliznami. Spędzałam godziny na psychoterapii, celebrując krzywdy. Ładnie nazwała to Ghost: rozwiązywałam siebie jak krzyżówkę.
I wiesz, co?
Mam poczucie, że zmarnowałam owe pół życia, bo im głębiej brnęłam w przeszłość, tym mocniej dominowała w codzienności. Na wszystko nakładałam kalkę dzieciństwa. Nie myślałam, że problemy z szefem wynikają z mojego dominującego charakteru - ale że przenoszę na niego frustracje braku ojca. Nie myślałam, że koleżanki mnie unikają, bo zwyczajnie nie chce mi się do nich zadzwonić i sama unikam kontaktu; za to chętnie zwalałam winę na ich uprzedzenia. Itd, itp. Nawet dzisiaj spięłam się z mężem i od razu pomyślałam o rozwodzie, bo się znowu rządzi w mojej kuchni - oczywiście, lekceważy mnie. A potem refleksja: zamiast zaczynać dzień od przeglądania netu, może zacznij od organizowania codzienności.
To wygodne: bezrefleksyjnie powoływać się na trudne dzieciństwo, toksycznych rodziców. Trudniej jest stanąć ze sobą twarzą w twarz i pogadać o tym, że zaklinanie przeszłości niczego nie zmieni na lepsze. Bo 'co się zobaczyło, to się nie odzobaczy'.
W którymś momencie dotarło do mnie, że jestem gotową rzeźbą. Może nie tak piękną, jak bym chciała. Nie Rodin, a coś surowszego, z wyraźnymi rysami dłuta. Tak mnie życie wyrzeźbiło. Spróbuję zwyczajnie polubić tę rzeźbę. Może spotkam ludzi, którzy też ją
polubią. W sumie już przecież spotkałam, bo mam męża, znajomych; ktoś tam potrafi się nawet zafascynować.
Na zakończenie tego przydługiego wywodu: kiedyś oglądałam film z W.Allenem. Bohater przez niego grany przyzał, że od 15-tu lat chodzi na terapię. Natomiast całe jego zachowanie zadawało temu kłam: zachowywał się jak podręcznikowy neurotyk Smile

Nie wiem, co wyniesiecie z tego postu, bo jednak próbuję jednocześnie organizować codzienność i pisać Razz Ale już nie chce mi się edytować Very Happy
Powrót do góry
Hellada




Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 5004
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 92 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kosmos ściślej Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:12, 14 Lut 2015    Temat postu: Re: Dzieciństwo i relacje z rodzicami

Kafka napisał:
Niedawno okazało się, że koleżanka z pracy miała równie ciężkie dzieciństwo jak moje, a mimo to jest radosna i optymistyczna, cierpliwa i pobłażliwa dla innych. Zastanawiam się, co jest nie tak. Czemu tak się różnimy? .....


Ja ciągle użalam się nad sobą i oczekuję, że i inni użalą się nade mną, a ona tego nie robi. Owszem, ma świadomość krzywdy z dzieciństwa, ale poszła krok dalej – nie rani ludzi, liczy się z ich uczuciami. Ona wierzy w to, że dziecko tkwi w jakimś schemacie póki jest dzieckiem, a osoba dorosła może z tym zrobić, co chce, może się z niego wyrwać i kreować własne życie."[/i]


Bardziej się utożsamiam z drugą osobą. Przez wiele lat miałam chłodne stosunki z moimi rodzicami. Unikałam kontaktu z nimi. Rozmowy z nimi mnie irytowały i wyprowadzały z równowagi. Był to skutek przykrych wspomnień i zaszłości z dzieciństwa. Praktycznie miałam emocjonalne bagno w stosunkach z rodzicami. To się zmieniło, gdy zrobiłam ten krok do przodu, gdy zaczęłam wybaczać. Za wybaczeniem przyszła miłość a z nią uleczenie stosunków. Teraz nasze relacje są normalne, takie, jak od początku powinny być, czułe, łagodne, ciepłe. Ta normalność przenosi się również na relacje z innymi ludźmi, których spotykam w życiu.
Pewnie, że do końca idealnie nie jest. Czasem moimi słowami udaje mi się kogoś zranić ale bez celowej intencji obrażania, przywalenia komuś lub zranienia tej osoby. Niektórych moich błędów jestem świadoma, wtedy przepraszam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna
Gość






PostWysłany: Sob 19:55, 14 Lut 2015    Temat postu:

No, niemożliwe Hell Ty kogoś zraniłaś Wink A już myślałam, że jesteś jakimś nadczłowiekiem otoczonym wszechogarniającą miłością i spokojem. Uff, Hell witaj wśród ludzi Wink
Powrót do góry
Hellada




Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 5004
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 92 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kosmos ściślej Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:42, 14 Lut 2015    Temat postu:

Anna napisał:
No, niemożliwe Hell Ty kogoś zraniłaś Wink



Widzisz, Anno wolę sama zejść z piedestału zanim mnie z niego strącą. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna
Gość






PostWysłany: Sob 20:56, 14 Lut 2015    Temat postu:

Hellada napisał:
Anna napisał:
No, niemożliwe Hell Ty kogoś zraniłaś Wink



Widzisz, Anno wolę sama zejść z piedestału zanim mnie z niego strącą. Wink


Mi tam na żaden piedestał nie chciałoby się wdrapywać. Wolę posiedzieć sobie pod drzewem. Przyroda uspokaja. Odnośnie wybaczania to masz rację. Kiedy się wybacza, to zrzuca się z siebie tony... i nie tylko myśli.
Powrót do góry
shade




Dołączył: 22 Cze 2014
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 84 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:12, 14 Lut 2015    Temat postu:

Smile

Dzisiaj właśnie byłam na wizycie u terapeutki.

Nie wiem w sumie co więcej o tym powiedzieć. Z jednej strony niby dobrze to przegadać, z drugiej to może być postrzegane właśnie jako neurotyzm czy egotyzm. Z innej z kolei — tym razem moim zdaniem — neurotyzm i dość dziecięcy egotyzm jest charakterystyczny dla osób, które mając gorzką przeszłość, "odkuwają" sobie brak zainteresowania rodziców, rówieśników, brak bliskości, ściągając innych do siebie maksymalnie blisko. Będąc maksymalnie blisko siebie, analizując siebie, swoje zachowanie.

Zachowania takie jak "życie pomimo tego" też są okej, chociaż słyszałam już, że to forma ucieczki od tego co było, tchórzostwo i brak konfrontacji z przeszłością. Odnosząc to do postawy opisanej wyżej, ta bardziej wydaje się niechęcią do konfrontowania z rzeczywistością.

Myślę, że każdy musi znaleźć swój sposób na życie, porównywanie się do innych jest bezzasadne. Ranić innych, nie ranić... ze zranieniami jest wg mnie tak, że żeby zostać zranionym, najpierw trzeba się dać zranić. Ta świadomość pomogła mi zapanować nad toksynami unoszącymi się między mną a moimi rodzicami i tak samo staram się żyć. Oczywiście staram się nie ranić, ale chcę też żyć tak, aby być szczęśliwą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hellada




Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 5004
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 92 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kosmos ściślej Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:39, 14 Lut 2015    Temat postu:

Anna napisał:
Mi tam na żaden piedestał nie chciałoby się wdrapywać. Wolę posiedzieć sobie pod drzewem. Przyroda uspokaja.


Odnośnie wybaczania to masz rację. Kiedy się wybacza, to zrzuca się z siebie tony... i nie tylko myśli.


Mój piedestał jest tyci, tyciuteńki Wink

Z tym wybaczaniem jest tak, ze długo nie umiałam pojąć, o co w tym wszystkim chodzi. To słowo wydawało mi sie mało skuteczne. Może dlatego, że traktowałam je jak czarodziejską różdżkę i gdy sobie powiem: "wybaczam", problem zniknie a mi będzie lepiej. To nie działało, polepszenia ani żadnej innej zmiany nie było. Żale i pretensje, urażona duma, rana pozostały tak, jak stały Smile Zrozumiałam, że sama formułka to za mało, że musi się stać coś jeszcze, że coś z czarnego powinno się zrobić białe, że gniew powinien ustąpić łagodności, niechęć przychylności. Ponieważ problem jest mój i niczyj więcej, więc to ja musiałam przerobić go w sobie.

Jeśli chcę zastąpić gniew pozytywnym odczuwaniem, na zastępstwo gniewu wybrałam miłość. Z początku wydało mi się to absurdalne pokochać to, czego nienawidziłam, nie cierpiałam i nie znosiłam. To tak jakbym miała się przekonać, że zjedzenie żywej wijącej się larwy znalezionej pod korą drzewa jest takie smaczne. Wink Błeee. Jednak jest smaczne Wink Spojrzenie na tą samą sytuację z nowej perspektywy, pokochanie siebie w tej sytuacji przychodziło mi z mozolnym trudem. Pierwsze do przepracowania wzięłam właśnie stosunki z rodzicami, tu było najwięcej do roboty. Czułam wiele oporu w sobie i wiele złych emocji, sporo łez sie wylało, też było sporo wzruszenia ale maleńkimi kroczkami udawało się. Pierwszy efekt, jaki zauważyłam, był wtedy, gdy podczas rozmowy telefonicznej z mamą byłam w stanie jej powiedzieć na zakończenie: "kocham Cię". Wiedziałam, że dokonał się przełom. Nigdy wcześniej sie tak do niej nie zwracałam.

Natura jest moim domem. W niej odnajduję spokój i wewnętrzną ciszę, znajduję ukojenie emocji. Czasem kończę pracę po zachodzie słońca. Lubię sobie popatrzeć na gwiazdy i pomyśleć, że wiele ich świateł już nie istnieje a do mnie dochodzi dopiero teraz i to światło jest jak posłaniec z przeszłości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna
Gość






PostWysłany: Nie 4:19, 15 Lut 2015    Temat postu:

Hell zamienić gniew w miłość super. Może jeszcze umiesz zamienić piasek w złoto Wink.

Ostatnio zmieniony przez Anna dnia Nie 12:59, 15 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Hellada




Dołączył: 14 Mar 2013
Posty: 5004
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 92 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kosmos ściślej Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:11, 15 Lut 2015    Temat postu:

W Bulgari są przecież Złote Piaski, po co mam sie trudzić?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kafka




Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 619
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:51, 15 Lut 2015    Temat postu:

Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Żadne nie są przydługie, bez obaw.

Anna napisał:
Kafka wywołałaś wilka z lasu Wink Kiedy zobaczyłam ten temat od razu pomyślałam, że można go śmiało połączyć z tematem: tworzenie udanych związków Wink.

Na tym kontekście zależało mi w równym stopniu, jak na ogólnym przyjrzeniu się naszym relacjom z rodzicami i skutkom jakie chcąc nie chcąc w sobie nosimy.
Tego, czego nie dostaliśmy od rodziców podobno szukamy później w partnerach. I kołowrotek się nakręca.

Spojrzenie wstecz na dzieciństwo, moje dawne i obecne rodzinne relacje nie jest dla mnie zaklinaniem przeszłości, ani wygodnym usprawiedliwianiem teraźniejszości. Przeciwnie - im bardziej patrzę w oczy temu, z czego się poniekąd składam, tym lepiej wiem i rozumiem jakie popełniałam błędy w relacjach z ludźmi, skąd brała się moja potrzeba kontroli i twardy na pozór charakter, co w tym kontekście nie było zaletą. Charakter nie bierze się znikąd. Takie czy inne moje cechy czy sposób zachowania były skutkiem, nie przyczyną. Płynęłam bezwiednie z prądem, teraz mam przynajmniej wiosła i sama zdecyduję o kierunku.

Nie siedzę w przeszłości i nie obwiniam rodziców za to, że nie umieli być tacy, jakimi chciałam i potrzebowałam, żeby byli. Nie każdy jest zaprogramowany na bycie świetnym ojcem i wspaniałą matką. Ale każdy może się tego uczyć. Wystarczy ta świadomość i banalna chęć zmian. Jednak czasem to też za dużo.

Bolesny i dość oczywisty dla mnie wniosek jest taki, że wszystko jest kwestią wyboru.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kobietybi.fora.pl Strona Główna -> Artykuły Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin